Upadłość konsumencka a alimenty, najem i umowa zlecenia – gdzie zaczynają się realne zagrożenia?
W praktyce bardzo często spotykam osoby, które planują ogłoszenie upadłości konsumenckiej i są przekonane, że ich sytuacja – choć trudna – jest „poukładana”. Mają dochód, regulują alimenty, opłacają najem, a część zobowiązań spłacają poprzez komornika. W ich ocenie oznacza to, że postępowanie upadłościowe będzie jedynie formalnym uporządkowaniem tego stanu.
To jest moment, w którym pojawia się największe ryzyko.
Postępowanie upadłościowe nie polega na zaakceptowaniu Twojej obecnej sytuacji finansowej, lecz na jej gruntownej weryfikacji – i bardzo często jej zakwestionowaniu.
Najlepiej widać to na przykładzie dochodu z umowy zlecenia. W powszechnym przekonaniu funkcjonuje pogląd, że skoro nie jest to umowa o pracę, to sytuacja dłużnika jest „słabsza”, a więc automatycznie powinien on być mniej obciążony w planie spłaty. W rzeczywistości pojawia się tu zupełnie inny problem – znacznie bardziej niebezpieczny. Zgodnie z art. 63 ust. 1 Prawa upadłościowego do masy upadłości wchodzi co do zasady całe wynagrodzenie upadłego, z wyjątkiem części wyłączonej na podstawie przepisów szczególnych. W przypadku stosunku pracy zastosowanie znajdują ograniczenia egzekucyjne, natomiast przy umowach cywilnoprawnych – w tym zleceniu – taka ochrona nie działa automatycznie.W praktyce oznacza to, że wynagrodzenie z umowy zlecenia może zostać w znacznie większym zakresie objęte masą upadłości niż wynagrodzenie etatowe. Jedyną realną ochroną jest aktywne działanie dłużnika, który powinien złożyć do sędziego-komisarza wniosek o wyłączenie części dochodu niezbędnej do utrzymania jego i osób pozostających na jego utrzymaniu. Podstawą jest tu art. 63 ust. 1 w zw. z zasadami wynikającymi z przepisów o egzekucji oraz praktyką stosowania prawa upadłościowego. Problem polega na tym, że są to wnioski wymagające bardzo precyzyjnego uzasadnienia. Bez odpowiedniego przygotowania dłużnik może doprowadzić do sytuacji, w której znacząca część jego dochodu zostanie przejęta przez masę upadłości.
Drugim obszarem, który daje złudne poczucie bezpieczeństwa, są alimenty. Faktycznie mają one szczególny charakter, co znajduje odzwierciedlenie m.in. w art. 144 ust. 3 Prawa upadłościowego, który wyłącza sprawy alimentacyjne spod ogólnych zasad prowadzenia postępowań przeciwko syndykowi. Jednak kluczowe znaczenie ma ust. 4 tego przepisu, zgodnie z którym syndyk może żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego. To oznacza coś, czego większość dłużników nie bierze pod uwagę: wysokość alimentów nie jest poza systemem. Syndyk, działając w interesie wierzycieli, może podjąć działania zmierzające do ich obniżenia. W praktyce prowadzi to do dodatkowego postępowania sądowego, w którym dłużnik musi bronić dotychczasowego poziomu świadczeń. Brak odpowiedniej reakcji lub nieumiejętne prowadzenie sprawy może doprowadzić do zmiany wysokości alimentów, co bezpośrednio wpływa na całą sytuację finansową.
Trzecim elementem, który bardzo często jest błędnie interpretowany, są koszty najmu. Dłużnicy przyjmują, że czynsz jest kosztem stałym, który nie podlega ocenie. Tymczasem przy ustalaniu planu spłaty sąd kieruje się kryteriami określonymi w art. 491¹⁵ ust. 1 Prawa upadłościowego, zgodnie z którym bierze pod uwagę możliwości zarobkowe upadłego, jego sytuację osobistą oraz konieczność utrzymania upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu. Kluczowe jest jednak to, że „konieczność utrzymania” nie oznacza utrzymania na dotychczasowym poziomie. Sąd ocenia racjonalność kosztów, a nie ich faktyczną wysokość. Jeżeli uzna, że koszt najmu jest zbyt wysoki, może przyjąć, że dłużnik powinien funkcjonować przy niższych wydatkach. W konsekwencji plan spłaty zostanie ustalony w oparciu o „skorygowany” budżet, a nie rzeczywiste koszty ponoszone przez dłużnika.
Połączenie tych trzech elementów – dochodu z umowy zlecenia, obowiązku alimentacyjnego oraz kosztów najmu – prowadzi do wniosku, który dla wielu osób okazuje się zaskakujący. Upadłość konsumencka nie stabilizuje sytuacji finansowej, lecz ją redefiniuje. Dochód może zostać w większym zakresie przejęty przez masę upadłości, alimenty mogą stać się przedmiotem postępowania sądowego, a koszty życia – w tym najem – mogą zostać zakwestionowane przy ustalaniu planu spłaty.
I właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem. Większość osób wchodzących w upadłość konsumencką nie ma świadomości, że oprócz samego wniosku będzie musiała aktywnie uczestniczyć w postępowaniu, składać wnioski o wyłączenie dochodu, reagować na działania syndyka, a w skrajnych przypadkach prowadzić dodatkowe sprawy sądowe dotyczące alimentów.
Każde z tych działań wymaga wiedzy i doświadczenia. To nie są proste pisma – to są pisma procesowe, od których zależy realny poziom życia w trakcie postępowania i ostateczny kształt oddłużenia.
Jeżeli znajdujesz się w podobnej sytuacji, kluczowe jest jedno: nie podejmuj decyzji o upadłości wyłącznie na podstawie ogólnych informacji. W takich przypadkach nie chodzi o to, czy upadłość jest możliwa, lecz o to, jak ją przeprowadzić, żeby nie stała się błędem strategicznym.
Jeżeli masz dochód z umowy zlecenia, płacisz alimenty i ponosisz wysokie koszty najmu – to jest dokładnie ten typ sprawy, w której najczęściej pojawiają się poważne problemy.
Z doświadczenia wiemy, gdzie one powstają, jakie działania podejmuje syndyk i jak należy przygotować się do postępowania, aby zachować kontrolę nad swoją sytuacją.
Bo w przeciwnym razie bardzo często okazuje się, że dłużnik wchodzi w procedurę, której nie rozumie – a z której nie ma już prostego wyjścia.